środa, 5 lipca 2017

Słuchajcie ludzie !! Chciałam wam polecić bardzo dobre opowiadanie, od bardzo utalentowanej autorki ! Jest na prawdę ciekawe i świetnie napisane <3
Link : https://www.wattpad.com/story/113989286-na-zawsze

~Shiro :3

sobota, 10 czerwca 2017

Nowa znajomość (Rozdział IV)

W czasie kiedy Sebastian odganiał się od naszego gościa, ja postanowiłam zaprowadzić dziewczynę, która stała w drzwiach do jadalni. Wyprostowałam się, podciągnęłam krawat i pewna siebie rzekłam
- Zaprowadzę Panią do jadalni, gdzie czeka ciepły posiłek. Sebastian zajmie się Pani... towarzyszem. - dziewczyna skinęła głową i podążyła za mną. Z zewnątrz byłam pewna siebie i poważna, ale w środku bałam się o swój każdy krok. Stanęłam obok wielkiego stołu z przeróżnymi potrawami, które wcześniej razem z Sebastianem przygotowałam i wskazałam na jedno z krzeseł. Dziewczyna usiadła na wskazane przeze mnie miejsce. Po chwili Sebastian i czerwono-włosy także do nas dołączyli. Chłopak z czerwonymi włosami usiadł obok dziewczyny. Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy, którą przerwał Sebastian.
- Shiro, proszę idź po panicza. Jest w swoim pokoju - powiedział.
- Dobrze - odparłam wychodząc z pokoju i kierując się w stronę sypialni panicza. Gdy stałam już pod drzwiami sypialni zapukałam i powoli przekręciłam klamkę.
- Paniczu goście przybyli - powiedziałam niepewnie wchodząc do pokoju. Ujrzałam sylwetkę nastoletniego chłopca stojącego przy oknie. Chłopak zaśmiał się pod nosem. Nie wiedziałam o co mu chodziło, ale wolałam się nie odzywać.
- Już idę - powiedział odwracając się do mnie i patrząc na mnie z cynicznym uśmiechem. Może bawiło go to, że mnie przechytrzył i teraz muszę mu służyć ? Nie wiem...
Razem poszliśmy w stronę jadalni. Gdy weszliśmy do pokoju chłopak i dziewczyna wstali, a Ciel podszedł do nich.
- Witam w rezydencji Phantomhive - młody władca pocałował dziewczynę w dłoń. W tym czasie Sebastian podszedł do mnie i dyskretnie szepnął :
- Na pewno wszystko przygotowałaś ? - skinęłam głową, a ten oddalił się ode mnie. Wszyscy w ciszy usiedliśmy. Po chwili czerwono-włosa dziewczyna wydusiła z siebie :
- Hrabio Phantomhive, Will kazał mi i mojej pomocnicze przekazać Hrabi ten list - wyciągnęła z kieszeni białą kopertę i podała ją Cielowi. Hrabia prawie natychmiast otworzył kopertę i zaczął czytać list.
-Sebastian... - powiedział Ciel - szykuj powóz. Mamy zadanie do wykonania
- Oczywiście... - lokaj wstał i poprawiając swój frak ruszył w stronę wyjścia. Nagle przystanął i zwrócił się do mnie
- Shiro, pomożesz mi ? - zapytał.
- Tak - Również wstałam i powolnym krokiem podeszłam do Sebastiana. Razem wyszliśmy z rezydencji.
- Słuchaj - odparł podwijając rękawy - Jesteś tu ze mną nie, aby pomagać mi, ale żeby nauczyć się jak przygotowywać powóz, jasne ?
- Jasne... - powiedziałam z małą irytacją. Wiedziałam jak się przygotowuje powóz. Przynajmniej nie musiałam siedzieć tam przy wszystkich i słuchać o czym rozmawiają. Patrzyłam jak Sebastian z wielką starannością przygotowuje powóz. Po niecałych 20 minutach wszystko było gotowe.
-Dobrze... Shiro możesz iść po Panicza i gości, aby powiedzieć, że wszystko jest gotowe ? - Zapytał Sebastian.
- Oczywiście. - odparłam wstając z ziemi i otrzepując się z trawy. Powoli pokierowałam się w kierunku jadalni gdzie wszyscy dyskutowali.
- Paniczu, Sebastian kazał przekazać, że powóz jest już gotowy - powiedziałam.
__________________________
Taak w końcu zabrałam się do skończenia tego rozdziału. Nie ukrywam nie miałam weny i ochoty tego kończyć, bo wiem, że w następnych rozdziałach będzie się więcej działo i będą ciekawsze przez co będą mi większe emocje towarzyszyć przy pisaniu tego i, co za tym idzie - będzie się mi przyjemniej go pisało ;)
~Shiro

sobota, 6 maja 2017

Midari Simmons


Imię: Midari
Nazwisko: Simmons
Wiek: 16 lat
Waga: 56 kg
Kolor Oczu: Brązowy/Zielony


Życiorys




Midari z początku miała radosne dzieciństwo. Jej kochający rodzcie, byli dla niej wzorem do naśladowania.Wszystko toczyło się jak najlepiej. aż do końca podstawówki. Gdy dziewczyna poszła do gimnazjum, zaczęto nasyłać na nią różych rodzajów wyzwiska i drwiny. Kilka miesiący po rozpoczęciu roku szkolnego, na świat przyszedł jej młodszy brat, Adam, co było odskocznią od rzeczywistości... Przynajmniej na początku. Po narodzinach Adama, rodzice zaczęli być dla niej surowi, i powoli zaczęło przeobrażać się to w przemoc rodzinną. W liceum, dziewczyna zdecydowała się na samobójstwo, lecz nie wiedziała, co ją po tym spotka... Na dole, znajdziecie zdjęcia, z postacią przypominającą Midari ;) Midari jako Shinigami:

































Midari jako człowiek:














(olol ona wygląda jak Chińczyk xDDDD) ~Shiro


piątek, 5 maja 2017

Shiro Montrose

** Na wstępie chciałam poinformować, że to nie jest rozdział czy coś w tym rodzaju, tylko opis postaci. Dzięki niemu łatwiej wam będzie sobie wyobrazić postacie, które same stworzyłyśmy ;) **

Imię : Shiro
Nazwisko : Montrose
Wiek: ok. 200 lat
Wzrost : 175 cm
Waga : 65 kg
Kolor oczu : Czerwony

Krótki życiorys:

Shiro urodziła się w szlacheckiej rodzinie. Jej ojciec był szanowanym władcą, ale nie tylko. Był także czystej krwi wampirem. Za żonę wziął sobie demona także czystej krwi. Do dziewiątego roku życia wychowywała się z rodzicami, lecz gdy ludzie odkryli, że ich władcy nie są zwykłymi ludźmi zabrano ich i torturowano, a następnie brutalnie zamordowano. Małą jeszcze wtedy Shiro obronił jeden przybłęda o ogromnym sercu. Przez 11 lat mieszkała z nim i z paroma innymi dziećmi w jej wieku w bardzo zniszczonej chatce. Uczyła się tego jak zachowywać się jak człowiek, lecz nadal posiadała zdolności nadnaturalne, które czasami dawały się we znaki. W wieku 20 lat cała jej "rodzina" bardzo ciężko zachorowała. Robiła wszystko co w jej mocy, aby uzdrowić ich, ale to nic nie dało. Wszyscy zmarli, a młoda Shiro musiała zdać się na siebie. Mijały lata, a Shiro stała się bezdusznym demonem, który kierując się głodem zabijał wszystko na swojej drodze. Tamte wydarzenia zamknęły jej serce i sprawiły, że nie zdołała już nikogo pokochać, alee... czy, aby na pewno ?


Tutaj dorzucam parę zdjęć, które mają oddać wygląd Shiro ^^


Shiro podczas pracy w rezydencji :






 No i na koniec Shiro i Midari :


Postacie zostały stworzone za pomocą gry IMVU ^^

                                                 

Zmiana (Rodział III)


***Na początku, chciałam was bardzo przeprosić, za taką wielką przerwę, w rozdziałach. Jeśli dobrze mnie poznacie, będziecie wiedzieć, że jestem strasznym leniem, i często miewam wenę, na inne rzeczy, niż na rozdziały. Mam nadzieję, że te czytadełko będzie formą przeprosin ;)
~Midari***


Obudziłam się ze zniesmaczeniem, przed kolejnym dniem, echem, PRACY, z tym półgłówkiem. Wstałam niechętnie, i postanowiłam wykonać rutynowe obowiązki. Gdy to zrobiłam, z wielkim grymasem, wyszłam na korytarz. Oczywiście, nikogo nie było, bo wszyscy siedzieli w biurach. Jako, że miałam jeszcze trochę wolnego czasu, postanowiłam przejść się po korytarzach budynku, i przyzwyczaić się trochę do nowego miejsca zamieszkania. Centrala nie wydawał się już taka mała, jak myślałam. Było tu pełno zakamarków, wiele korytarzy, pokoi, a co najbardziej mnie zdziwiło, piękny ogród, na samym tyle gmachu, z którego dobrze mogło się zobaczyć zachód słońca. Postanowiłam, że od tej pory, będzie to moje ulubione miejsce, zważywszy na to, że raczej nikt tu nie przychodzi, z wyjątkiem ogrodnika. Usiadłam na małej ławeczce, zamykając oczy, i rozmarzyłam się… Niestety nie na długo, ponieważ obudziło mnie mocne szturchnięcie, przez które prawie upadłam na glebę. Spojrzałam ku górze. Oczywiście, nie mogłam tam znaleźć nikogo innego,  jak nie Grell’a, patrzącego na mnie złowrogo. Westchnęłam cicho. Nagle, coś mnie tknęło.  Zdałam sobie sprawę, że nie mogę cały czas prowadzić z nim ”boju”, jeśli ma być on moim wspólnikiem, więc stanęłam przed nim prosto, i wyciągnęłam moją bladą rękę, w jego stronę
-Nie miło się wczoraj zachowałam. Przepraszam… -Powiedziałam, jakby od niechcenia, ale zawsze coś. Mężczyzna, podał mi dłoń znudzony, i westchnął cicho.
-Mamy pierwsze zlecenie… -Burknął, ignorując moje wczorajsze zachowanie, po czym podał mi duży zeszyt, przypominający jakąś książkę. Spojrzałam na niego pytająco, co oznaczało, aby wyjaśnił mi, co właściwie trzymam w rękach. Dostrzegłam, jak czerwono-włosy, nie zbyt dyskretnie, kręci oczyma, lecz po chwili zabrał się na wyjaśnienia –W tym zeszycie masz zapisane wszystkie dusze, które masz odebrać. Widać też tutaj, o której godzinie, i którego dnia dojdzie do morderstwa, lub śmierci. –Mruczał pod Nosem, przez co trudno było mi to zrozumieć. Gdy skończył swoje ”wyjaśnienia”, zaczął kierować się w stronę głównych drzwi centrali. Zaciekawiona, otworzyłam wielką księgę, i spojrzałam na dzisiejszy Dzień.
-Musimy zebrać tylko trzy dusze ? I do tego w małym odstępie czasu ? –Zapytałam z pogardą.
-Tak… Podobne Will, będzie miał dla nas potem inne zajęcie, więc dał nam tylko tyle. Tak więc zbieraj manatki, i idziemy do Londynu, bo nie mam ochoty siedzieć tu dłużej –Powiedział, i szybko skierował się w stronę wielkiego miasta

-Te, Ruda! Sprawdź, gdzie mamy iść najpierw. –Powiedział chłopak, rozsiadając się wygodnie na ławce. Prychnęłam , i kolejny raz otworzyłam mój zeszyt.
-O dziesiątej trzydzieści, obok Big Bena, ma zostać przejechana jakaś Mavi. –Powiedziałam, przejeżdżając wzrokiem po literkach, tak, aby się nie zgubić się w wirze wyrazów.
-O… Mamy mało czasu. Może włączysz ten motorek, którym posługiwałaś się wczoraj, i polecisz tam trochę szybciej, niż biegłaś tutaj ? –Zapytał chłopak, a ja, spojrzałam na niego spode łba
-Coś masz dzisiaj wyjątkowy humorek… -Powiedziałam, chowając książkę, i zaczęłam biec pod Big Bena
-Oj uwierz! Mam! –Powiedział szczęśliwy, i ruszył za mną. Podróż nie trwała długo. Szybko ukryliśmy się w bezpiecznym miejscu, i zaczęliśmy obserwować całą akcję. Po chwili, obydwoje dojrzeliśmy blondynkę, która szybko przebiegała przez ulicę. Wtedy to się stało. Dziewczyna nie zauważyła nadjeżdżającego powozu, który następnie uderzył w nią z taką siłą, po której każdy mógł się spodziewać śmierci, biednej nastolatki. Patrzyłam na całą sytuację, z kamieniem na sercu, i wielka kulą w gardle, ale wytrzymałam. Na Grell’u jednak, nie zrobiło to większego wrażenia. Chłopak po całej akcji szybko wyskoczył z ukrycia, i wbił kosę w serce martwego ciała. Moją rolą, było szybkie przecięcie więzi, i oczywiście, zrobiłam to jak najszybciej, aby uporać się, ze strasznym widokiem. Po całej sytuacji, złapałam Grell’a za rękaw, i pociągnęłam do przodu.
-Chodźmy już… Nie chcę tego oglądać… -Powiedziałam, po czym pomaszerowaliśmy do kolejnego miejsca, opisanego w moim zeszycie.

Gdy odebraliśmy już wszystkie dusze, zaczęliśmy zmierzać ku centrali, aby dowiedzieć się, co przygotował dla nas Will. Szybko pobiegliśmy do jego biura, i zastaliśmy go, siedzącego przy biurku z całą stertą papierów
-Już skończyliście ? -Zapytał znudzony, czytając jakiś dokument. Potrząsnęliśmy głowami, na znak potwierdzenia. William spojrzał na nas, i westchną -Dobrze... Teraz, pójdziecie do rezydencji Phantomhive'ów, i razem z hrabią, przedyskutujecie pewien temat. -Wymruczał, i zaczął zanudzać nas jakąś sprawą, której opisać nie mogę, bo kompletnie go nie zrozumiałam
-Zrozumiano ? -Zapytał, chrząkając przy tym głośno. Tym razem tylko Grell przytaknął, a ja siedziałam w bez ruchu. -Świetnie. Tutaj macie list, który musicie dać Hrabi. A teraz, zniknijcie mi z oczu. Mam dużo roboty... -Powiedział, i wrócił do dokumentów. Szybko schowałam kopertę, i zaczęłam kierować się za Grellem, w stronę drzwi.

-Grell... Jak wygląda ta cała rezydencja FANTOMHAJFUW ? -Zapytałam prześmiewczo, a chłopak spojrzał na mnie, jak na jakiegoś debila. Następnie wskazał palcem w stronę lasu, i dopiero teraz zauważyłam tam wielki budynek, który wcale nie był tak daleko nas.
-Właśnie tak -Odparł, chowając rękę w kieszeni, i wracając do swojego marszu
-A-Aha... -Powiedziałam zażenowana. Po kilku minutach, staliśmy przed wielkimi drzwiami. Grell wydawał się czymś  strasznie nakręcony. Postanowiłam szybko zakończyć ten dzień, i iść spać, więc szybko zapukałam w grube drewno. Po kilkunastu sekundach, przed nami otworzyły się "wrota" i dojrzeliśmy ogromy hol. Spojrzałam na kogoś, kto otworzył nam drzwi był to wysoki mężczyzna, z czarnymi włosami, oraz uśmiechem na ustach. Nawet nie zdążyłam się przywitać, a usłyszałam głos Grella, który wybuchł tuż za moim uchem
-SEEEEEEEEEEEEEBUŚ! -Krzyknął, wieszając się chłopakowi na szyi. Poczułam dziwne zniesmaczenie tą sytuacją, więc zaczęłam rozglądać się dalej. Obok chłopaka, dostrzegłam wyższą ode mnie dziewczynę, o czarnych włosach, i czerwonych oczach, patrzących na mnie ciekawie, lecz po chwili się odezwała

-Witamy w rezydencji Phantomhive. -Powiedziała z uśmiechem, po czym podała mi swoją rękę. Dopiero teraz poznałam ją. Byłą to dziewczyna z pociągu, która razem z młodym hrabią siedziała obok mnie.
-Emm... Dzień dobry -Powiedziałam, kłaniając się, i uciskając rękę kobiety.

czwartek, 5 stycznia 2017

Obowiązki Kamerdynera (Rozdział III)

  Po tym jakże męczącym, spotkaniu wró­ci­li­śmy do rezy­den­cji. Seba­stian poszedł prze­brać Pani­cza, a ja mia­łam się zając podwie­czor­kiem. Szyb­kim kro­kiem podrep­ta­łam w stronę kuchni, w któ­rej zasta­łam mło­dzieńca z papie­ro­sem w ustach i jasnych, blond wło­sach. Szybko odwró­cił się w moją stronę i spoj­rzał na mnie z uśmie­chem
. -No, no, nooo... Widzę, że Panicz w końcu zatrud­nił kogoś dla mnie  – powie­dział.
 – Eee… Dzień dobry? – odpar­łam zmie­szana
– ACH TAK! Gdzie moje maniery? Nazy­wam się Bal­droy, ale mów mi Bard – Napluł sobie na dłoń i mi ją podał. Z lek­kim obrzy­dze­niem uści­snę­łam dłoń chło­paka.
 – Ja jestem Shiro.
 – Ładne imię! A skąd się wzię­łaś w rezy­den­cji Panienko? – Zapy­tał nie­bez­piecz­nie zbli­ża­jąc się do mnie, odda­la­jąc się wydu­si­łam z sie­bie
-Echh…Ach… Ymmm… – Nagle przede mną sta­nęła o głowę wyż­sza ode mnie syl­wetka. Był to Seba­stian.
– Bal­droy… Bierz się do roboty. Nie musisz "zajmować się" nią. – Powie­dział Seba­stian patrząc na mnie. – A Ty miałaś goto­wać nie­praw­daż?
 – Yhh… TAK WŁAŚNIE! – krzyk­nę­łam pod­la­tu­jąc do lodówki. Mało bra­ko­wało, a bym strą­ciła miskę sto­jącą na bla­cie. – Co my tu mamy… Seba Panicz lubi nale­śniki?
 – Seba­stian… – popra­wił mnie chło­pak
– Seba­stianie… Panicz lubi nale­śniki? – zapy­tałam ponow­nie wyraź­nie wyod­ręb­nia­jąc jego imię.
– Owszem lubi, ale radził­bym Ci zro­bić coś bar­dziej pożyw­nego. Hra­bia je sło­dy­cze jedy­nie mię­dzy posił­kami.
-Ale prze­cież to tylko dziecko…
– Ale nie zwal­nia go to z tego, że jest Głową Rodu Pha­nom­hive i musi o sie­bie dbać. – odparł ostro.
– Dobra. To zro­bimy kur­czaka z warzy­wami. – Po tych sło­wach zabra­łam się do roboty.
  Dawno nie goto­wa­łam, ale wyszło mi cał­kiem nie­źle. Jako iż jest to danie dla Hra­biego to musia­łam wybie­rać spe­cjalny talerz, sztućce itd. Po godzi­nie wszystko było gotowe. Tylko cze­kać na Pani­cza i jego zda­nie na temat tego co przy­go­to­wa­łam. Szcze­rze na prawdę się bałam.Nagle spo­strze­głam mło­dego Hra­biego u drzwi jadalni. Powoli zasiadł do stołu i skosz­to­wał kawałka kur­czaka. Patrzy­łam na niego jakby wła­śnie miał prze­są­dzić o tym czy zostanę przy życiu, czy nie. Młody władca roze­śmiał się tylko. Kar­ci­łam się w myślach. Jak mogłam sądzić, że uda mi się coś ugoto­wać i jesz­cze będzie to komuś sma­ko­wać?
 – Nie­złe… Jed­nak mój nowy pies coś potrafi – Odparł po chwili. PIES? Co? Chyba się prze­sły­sza­łam…– Co masz taką minę? – zapy­tał z swoim cynicz­nym uśmie­chem – Seba­stianie masz o jeden obo­wią­zek mniej. Ona od dziś będzie goto­wać.
– Yes, My Lord – Lokaj uklęk­nął na jedno kolano spusz­cza­jąc głowę.
  Ten nie­mi­ło­sier­nie długi tydzień nauki, popra­wek, upo­mnień, kar itd. dobiegł końca. Rzuciłam się na łóżko (TAK NA ŁÓŻKO! W KOŃCU < 33), aby odpły­nąć w kra­inę snów.
-SHIRO!- usłyszałam czyjś krzyk.
– CZEGO ?! – odpar­łam zaspana
– Shiro… – dopiero teraz dotarło do mnie kto to mówił…– PRZEPRASZAM! Byłam zmę­czona no i…yh…
– Dobrze nie tłu­macz się, nie ma na to czasu. –Pocią­gnął mnie za rękę. W mojej gło­wie była tylko jedna myśl, aby wró­cić do łóżeczka. Jed­nak zamiast mięk­kiego, cie­plut­kiego łóżeczka posta­wiono mnie przed mopem i wia­drem z wodą. Westch­nę­łam. Wzię­łam do ręki mopa i zaczę­łam wycie­rać podłogi. Robi­łam to z pręd­ko­ścią świa­tła, aby jak naj­szyb­ciej móc odpo­cząć. Nie­stety umy­cie podłóg nie było moim jedy­nym zada­niem… Gdy skoń­czy­łam coś robić Seba­stian natych­mia­stowo wymy­ślał dla mnie nowe zaję­cie. W końcu skoń­czy­łam. Wykoń­czona powlo­kłam się w stronę pokoju dla służby, poło­ży­łam się na łóżku i… usły­sza­łam dźwięk budzika
.– Dla­czego cały świat jest prze­ciwko mnie? – mamrotałam pod nosem ubie­ra­jąc się powoli.Jak zawsze pora­nek spę­dza­łam w kuchni robiąc śnia­da­nie dla Pani­cza. Dzi­siaj musia­łam zro­bić tro­chę wię­cej jedze­nia ze względu na gości więc nic mi nie prze­szka­dzało w zro­bie­niu nale­śni­ków (Bo prze­cież przy gościach Panicz może sobie pozwo­lić na coś słod­kiego). Zro­bi­łam pulchne nale­śniki z polewą cze­ko­la­dową i mali­nami, a jeśli ktoś miałby ochotę pozmie­niać tro­chę dodatki to dałam na dru­gim tale­rzu nale­śniki bez dodat­ków, jagody, tru­skawki i maliny w misecz­kach, bitą śmie­tanę, polewę kar­me­lową i polewę cze­ko­la­dową, a do picia Earl Grey.Wszystko było gotowe. Teraz zostało tylko cze­kać na gości. W końcu po rezy­den­cji roz­brzmiał się dzwo­nek do drzwi. Razem z Seba­stianem otwo­rzy­li­śmy drzwi z wiel­kimi, wymu­szo­nymi uśmie­chami, lecz gdy zoba­czy­łam kto stał w drzwiach… zamu­ro­wało mnie.Była tam czer­wono-włosa dziew­czyna, którą spo­tka­łam wczo­raj i (chyba) chło­pak o tym samym kolo­rze wło­sów. Bez żad­nego przy­wi­ta­nia chło­pak rzu­cił się na Seba­stiana.
–SEEEEEEEEEEEEEBUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUŚ! – krzyk­nął tuląc go. Mina Seba­stiana mówiła sama za sie­bie. Mia­łam ochotę roze­śmiać się na cały głos, ale jed­no­cze­śnie wie­dzia­łam, że tak nie wypada. Wypro­sto­wa­łam się więc i z uśmie­chem poda­łam rękę dziew­czy­nie, która stała i wpa­try­wała się w podłogę
.– Witamy w Rezy­den­cji Phan­tom­hive – Powie­dzia­łam uprzej­mie. Trudno uwierzyć, ale Seba­stian uczył mnie popraw­nej wymowy tego zda­nia 2 godziny.
– Echh… Dzień Dobry – odpo­wie­działa dziew­czyna.

~Shiro ♥

środa, 23 listopada 2016

Odkrycie (Rozdział II)

Obudziłam się. Leżałam w jakimś białym pokoju. Szybko przypomniałam sobie wczorajszy dzień. Wyskoczyłam spod kołdry, po czym podbiegłam do okna. Za nim, widniała wielka polana, która ciągnęła się w nieskończoność. Otworzyłam drzwi, które znajdowały się na przeciwko mojego łóżka. Znajdowała się tam mała łazienka. Wszystkie akcesoria były już tam. Ogarnęłam się szybko, po czym wpadłam do pokoju. Otworzyłam białą szafę. Znajdowała się tam tylko jedna koszula, i czerwona spódniczka. Przebrałam się szybko. Wyszłam poddenerwowana z pokoju. Szybko zaczęłam biec przez korytarz. Po chwili dotarłam do celu. Było nim biuro Williama. Otworzyłam z grymasem drzwi, po czym wparowałam do pokoju. Znajdował się tam William, i ten sam czerwono włosy chłopak, którego widziałam wczoraj. Ignorując rudzielca, zwróciłam się do brązowowłosego.

-Kiedy mogę z tąd odejść...?! -Powiedziałam kładąc ręce na blacie biurka, i patrząc w oczy chłopak.
-Aż przejdziesz na emeryturę. Równie dobrze, możesz zostać tu już na zawszę...-Powiedział poprawiając okulary na nosie. Zmrużyłam oczy. -A jeśli już tu jesteś...Dzisiaj będziesz mieć pierwsze zlecenia, które zadecydują o tym, czy się nadajesz...-Powiedział swoim znudzonym tonem
-A co jeśli nie chcę ? -Powiedziałam przymrużając oczy. Nie byłam osobą, która dawała za wygraną. Usłyszałam ciche parsknięcie od strony rudzielca. Odepchnęłam się od biurka, z siłą błyskawicy. Odwróciłam się na pięcie, i  z trzaskiem wyszłam z biura. Zdenerwowana poszłam wzdłuż korytarza. Chciałam jak najszybciej z tąd wyjść. Po kilku sekundach, spotkałam jakiegoś chłopaka. Na oko miał 17-18 lat. Miał blond włosy, z czarnymi odrostami. Podeszłam do niego powoli
-Przepraszam. Możesz mi pomóc ? Chciałabym z tąd wyjść, ale nie wiem jak...-Powiedziałam znudzona. Chłopak uśmiechnął się promiennie
-Jasne! Musisz przejść  tym korytarzem aż do samego jego końca, zejść na dół po schodach, i wyjść dużymi drzwiami. Jeśli będziesz chciała dojść do Londynu, polecam ci pojechać pociągiem. Jeśli jesteś Shinigami, możesz tam wejść bez biletu. Podróż trwa krótko. Mam nadzieję, że pomogłem...-Powiedziała, po czym odszedł. podziękowałam szybko, i podążyłam droga którą, wskazał mi chłopak. Na szczęście udało mi się to. Tak jak powiedział blondyn. Wsiadłam szybko do pociągu. Siedziałam naburmuszona w przedziale. Zegar, który wisiał nad drzwiami do następnego wagonu, wskazywał godzinę 12:47. Siedziałam tak, aż pociąg w końcu ruszył. W pewnym momencie, na siedzeniach, po drugiej stronie, usiadło dziecko, wraz z  młodą dziewczyną, oraz chłopakiem. Zerknęłam na nich kątem oka. Chłopczyk miał bardzo poważny wyraz twarzy. Dziewczyna, w pewnym momencie zauważyła, że się im przypatruje, i popatrzyła na mnie swoimi czerwonymi oczyma. Szybko odwróciłam wzrok, zaczęłam wyglądać przez okno.
-Nie martw się paniczu. Za niedługo będziemy na miejscu. -Powiedział męski głos.
*Paniczu ? Dlaczego on odzywa się tak do małego chłopca?* -Pomyślałam. Po chwili pociąg zatrzymał się, a gdy wyjrzało się przez okno, wzrokiem napotykało się tabliczkę, z napisem "Londyn". Szybko poderwałam się z miejsca, i wyszłam na peron. Nie było tu za wiele osób, ponieważ była był środek tygodnia, a do tego południe. Gdy zrobiłam jeden krok do przodu, znikąd, pojawił się przede mną...Grell ? Chyba tak. Popatrzył na mnie swoim znudzonym wzrokiem

-Gdzie ty żeś polazła?! Żadnego szacunku! -Wybuchnął.
-Nie będziecie mi mówić do mam robić! -Krzyknęłam, patrząc w jego zielone oczy. Kątem okna, dojrzałam jak wymieniona przedtem trójka, nam się przygląda. Zignorowałam to, i ruszyłam do przodu. Niestety, nie udało mi się to, ponieważ chłopak złapał mnie za przed ramię mocno. Odwróciłam się z mocnym tupnięciem
-CZEGO TY CHCESZ?! -Krzyknęłam. Chłopak popatrzył na mnie zdumiony
-Uspokój się! Tu są ludzie ty debilko! -Powiedział zniechęcony. Parsknęłam cicho, i wyrwałam się z uścisku chłopaka. Rozglądnęłam się. Nikogo wokół nas nie było, oprócz dzieciaka, który wyglądał na zniechęconego, oraz pary, która przyglądała mi się bacznie. Odwróciłam się na pięcie, i popędziłam szybko w stronę miasta. Oczywiście Grell puścił się w pogoń za mną. Byłam znacznie szybsza, niż podczas mojego "życia", więc była to niezła zabawa. Po chwili dotarłam do jakiegoś lasu. W końcu zatrzymałam się. Chłopak, nie widząc tego, wpadł na mnie, co spowodowało  przewrócenie się na drzewa.
-Ała...! -Powiedziałam, zrzucając z siebie chłopaka. Otrzepałam się szybko
-Nawet nie waż się, uciekać...! -powiedział, szybko się podnosząc. Parsknęłam cicho, i odwróciłam się na pięcie. Nie miałam ochoty go słuchać. Pobiegłam żwawym krokiem w stronę Londynu
Biegłam przez ulice, z uśmiechem na twarzy. Wymijałam ludzi zwinnie. Za sobą jednak, słyszałam krzyki Grella
-Ej! Midari! Stój że!!! -Krzyczał. Zaśmiałam się odwracając głowę
-Pocałuj mnie w tyłek! -Krzyknęłam, przyspieszając. Ani się obejrzałam, byliśmy obok centrali. Zatrzymałam się zdziwiona. Nie chciałam tam iść, ale nie miałam wyboru. Z parsknięciem, weszłam przez białe drzwi. Ignorując Grella, podreptałam do swojego pokoju, i zamknęłam mu drzwi przed nosem, po czym walnęłam się na łóżko...