Mężczyzna zaprowadził mnie do skromnego, białego pokoiku, który był znacznie bardziej ubogo zdobiony, niż reszta Rezydencji. Demon zgasił świecę, którą trzymał w swej dłoni, a zaświecił małą lampkę nocną, która jak na swój rozmiar dość dobrze rozświetlała pokój.
Lokaj wyciągnął z szafy kołdrę poduszki i położył na ziemi materac oparty o ścianę.
- Na razie będziesz musiała spać na materacu obok łóżka, ponieważ nie przygotowaliśmy dla ciebie pokoju. - Nie dyskutowałam. Położyłam się na materacu. Już od dawna nie spałam na czymś tak miękkim. W prawdzie to prawie w ogóle nie spałam. Przykryłam się kołdrą, aż pod sam czubek nosa, a już po chwili zasnęłam.
Obudziłam się wraz z wschodem słońca. Przetarłam oczy i rozejrzałam się po pokoju. Sebastiana nie było, ale na krześle obok materaca leżały ubrania, a na nich mała starannie napisana karteczka. Podniosłam się i sięgnęłam po nią.
"Uzgodniłem z Paniczem, że możesz z nami zostać. Dzisiaj zaraz po wstaniu z łóżka zaczynasz pracę. Na krześle jest twój strój służbowy. Proszę załóż go.
~Sebastian"
Na krześle leżała czarna spódniczka, biała bluzka, czarna marynarka i czarne zakolanówki.
Ubrałam ten strój i wyszłam z pokoju. Zaczęłam szukać kogoś kto mógłby mi pomóc znaleźć Sebastiana. Zaczęłam przemierzać korytarze. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę o wielkości tej rezydencji. Po długich "poszukiwaniach" dojrzałam czerwoną czuprynę. Pobiegłam w jej stronę.
- Przepraszam ! - krzyknęłam zadyszana.
Dziewczyna odwróciła się do mnie nerwowo.
- T-tak ?
-Nie wie Pani gdzie może być Pan Sebastian ? -zapytałam.
- N-niech Panienka czeka. - Powiedziała jąkając się. - Zaprowadzę Panią.
dziewczyna zaprowadziła mnie pod drzwi pokoju Hrabiego. Mogłam się spodziewać tego, że Sebastian tam będzie. Podziękowałam dziewczynie, która po chwili odeszła w głąb korytarza. Zapukałam do drzwi lekko je otwierając.
- Proszę - Powiedział trzynastoletni władca. Posłusznie weszłam do pokoju.
Na łóżku siedział Ciel w koszuli nocnej pijący Herbatę. Obok niego stał Sebastian, któremu moje towarzystwo najwyraźniej przeszkadzało, ponieważ gdy weszłam do pokoju jego mina momentalnie zrzedła.
- Sebastianie dzisiaj miałam zacząć prace nieprawdaż ? - Rzekłam z lekkim uśmiechem.
- Tak. Zaraz Ci powiem co masz zrobić, ale najpierw muszę ubrać Panicza, więc proszę wyjdź. - Powiedział z udawanym uśmiechem.
Posłusznie wyszłam z pokoju i czekałam za drzwiami, aż lokaj da mi znak, abym weszła.
Po piętnastu minutach lokaj wpuścił mnie do środka. Przy biurku siedział dumnie młody Hrabia. Na mój widok parsknął.
- Czyli tu jest nasz "przestępca" - Powiedział wstając z krzesła. - Chciałaś zabić nie winnego chłopczyka co?
Popatrzyłam na niego z niechęcią. Ten podszedł do mnie i z całej siły walnął w policzek.
- Gdyby nie Sebastian dawno gniłabyś w otchłani piekieł ! - Krzyknął.
Demon, który patrzył na całą sytuację uśmiechnął się złośliwie. Miałam ochotę udusić tego smarkacza, ale praca tutaj była moją jedyną nadzieją.
- Jeśli zrobisz jeden maleńki błąd, lub nie posłuchasz mnie, Twojego Pana rozkaże Sebastianowi, aby dał ci karę. - Powiedział ignorując mój wzrok. Widać było, że chłopiec nie lubił kiedy coś szło nie po jego myśli.
- Nie chcę Paniczowi przeszkadzać, ale musimy się wybrać na spotkanie. - Przerwał Sebastian.
- Kiedy ? - Chłopak odwrócił się do mnie plecami.
- Za pół godziny musimy być na stacji.
- A czy - zerknął na mnie z obrzydzeniem - to musi z nami jechać ?
- Jeśli chce Panicz, nauczyć ją jak ma się zachowywać to to będzie chyba najlepsze wyjście.
Czy oni na prawdę mieli mnie za jakąś dziewczynę z dżungli, która nigdy nie widziała ludzi ? Może i byłam błąkającym się po ulicach, głodnym demonem, ale wbrew ich stwierdzeniom umiałam się zachować.
Na rozkaz młodego władcy wszyłam z pokoju i poszłam przygotować karocę do jazdy.
Po kilkunastu minutach Lokaj i Hrabia wyszli z rezydencji i i ruszyliśmy w drogę. Pojazdem kierował niski blondyn, który w przeciwieństwie do Sebastiana i Ciela wyglądał na bardzo miłego. Cała droga do Londynu zleciała nam bardzo szybko i w kompletnej ciszy.
Gdy wysiedliśmy z karocy to czekała nas jeszcze jedna podróż. Weszliśmy do pociągu. Sebastian zapłacił za jazdę, a ja z Paniczem zajęłam miejsce. Opadliśmy powoli na krzesła.
Popatrzyłam na zegar. Była godzina 9:36. Po chwili pociąg ruszył.
Spotkanie trwało niecałe 3 godziny. Oczywiście nie mogłam tam z nimi wejść tylko musiałam siedzieć przed drzwiami jak samotny, obłąkany pies. Gdy w końcu wyszli z pokoju musieliśmy się śpieszyć, bo odjechałby nam pociąg. Szybko ruszyliśmy w stronę pociągu. Zdążyliśmy w ostatnim momencie. Zajęliśmy swoje miejsca.
Nagle zauważyłam, że czerwonowłosa dziewczyna się nam przygląda. Zerknęłam na nią, a ona w błyskawicznym tempie odwróciła wzrok.
- Te spotkanie było wyczerpujące... - powiedział młody Hrabia wzdychając.
- Nie martw się Paniczu. Za niedługo będziemy na miejscu - odparł Sebastian
Po kilku minutach byliśmy w Londynie. Razem z Hrabią i Lokajem wyszliśmy na Peron, a nasze wzroki przykuł widok wcześniej wymienionej dziewczyny kłócącej się z... chłopakiem ?
Nie byłam pewna co do jego płci, ponieważ miał długie, jaskrawo czerwone włosy i ubrany był jak kobieta.
Przyglądaliśmy się im ze zdziwieniem, zresztą nie tylko my. Tłum się rozszedł, ale my cały czas przyglądaliśmy się owej dwójce. Zdawało się, że dla Sebastiana i Ciela nie byli oni obcy.
Nagle dziewczyna uciekła, a w pogoń za nią ruszył chłopak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz