Obudziłam się. Leżałam w jakimś białym pokoju. Szybko przypomniałam sobie wczorajszy dzień. Wyskoczyłam spod kołdry, po czym podbiegłam do okna. Za nim, widniała wielka polana, która ciągnęła się w nieskończoność. Otworzyłam drzwi, które znajdowały się na przeciwko mojego łóżka. Znajdowała się tam mała łazienka. Wszystkie akcesoria były już tam. Ogarnęłam się szybko, po czym wpadłam do pokoju. Otworzyłam białą szafę. Znajdowała się tam tylko jedna koszula, i czerwona spódniczka. Przebrałam się szybko. Wyszłam poddenerwowana z pokoju. Szybko zaczęłam biec przez korytarz. Po chwili dotarłam do celu. Było nim biuro Williama. Otworzyłam z grymasem drzwi, po czym wparowałam do pokoju. Znajdował się tam William, i ten sam czerwono włosy chłopak, którego widziałam wczoraj. Ignorując rudzielca, zwróciłam się do brązowowłosego.
-Kiedy mogę z tąd odejść...?! -Powiedziałam kładąc ręce na blacie biurka, i patrząc w oczy chłopak.
-Aż przejdziesz na emeryturę. Równie dobrze, możesz zostać tu już na zawszę...-Powiedział poprawiając okulary na nosie. Zmrużyłam oczy. -A jeśli już tu jesteś...Dzisiaj będziesz mieć pierwsze zlecenia, które zadecydują o tym, czy się nadajesz...-Powiedział swoim znudzonym tonem
-A co jeśli nie chcę ? -Powiedziałam przymrużając oczy. Nie byłam osobą, która dawała za wygraną. Usłyszałam ciche parsknięcie od strony rudzielca. Odepchnęłam się od biurka, z siłą błyskawicy. Odwróciłam się na pięcie, i z trzaskiem wyszłam z biura. Zdenerwowana poszłam wzdłuż korytarza. Chciałam jak najszybciej z tąd wyjść. Po kilku sekundach, spotkałam jakiegoś chłopaka. Na oko miał 17-18 lat. Miał blond włosy, z czarnymi odrostami. Podeszłam do niego powoli
-Przepraszam. Możesz mi pomóc ? Chciałabym z tąd wyjść, ale nie wiem jak...-Powiedziałam znudzona. Chłopak uśmiechnął się promiennie
-Jasne! Musisz przejść tym korytarzem aż do samego jego końca, zejść na dół po schodach, i wyjść dużymi drzwiami. Jeśli będziesz chciała dojść do Londynu, polecam ci pojechać pociągiem. Jeśli jesteś Shinigami, możesz tam wejść bez biletu. Podróż trwa krótko. Mam nadzieję, że pomogłem...-Powiedziała, po czym odszedł. podziękowałam szybko, i podążyłam droga którą, wskazał mi chłopak. Na szczęście udało mi się to. Tak jak powiedział blondyn. Wsiadłam szybko do pociągu. Siedziałam naburmuszona w przedziale. Zegar, który wisiał nad drzwiami do następnego wagonu, wskazywał godzinę 12:47. Siedziałam tak, aż pociąg w końcu ruszył. W pewnym momencie, na siedzeniach, po drugiej stronie, usiadło dziecko, wraz z młodą dziewczyną, oraz chłopakiem. Zerknęłam na nich kątem oka. Chłopczyk miał bardzo poważny wyraz twarzy. Dziewczyna, w pewnym momencie zauważyła, że się im przypatruje, i popatrzyła na mnie swoimi czerwonymi oczyma. Szybko odwróciłam wzrok, zaczęłam wyglądać przez okno.
-Nie martw się paniczu. Za niedługo będziemy na miejscu. -Powiedział męski głos.
*Paniczu ? Dlaczego on odzywa się tak do małego chłopca?* -Pomyślałam. Po chwili pociąg zatrzymał się, a gdy wyjrzało się przez okno, wzrokiem napotykało się tabliczkę, z napisem "Londyn". Szybko poderwałam się z miejsca, i wyszłam na peron. Nie było tu za wiele osób, ponieważ była był środek tygodnia, a do tego południe. Gdy zrobiłam jeden krok do przodu, znikąd, pojawił się przede mną...Grell ? Chyba tak. Popatrzył na mnie swoim znudzonym wzrokiem
-Gdzie ty żeś polazła?! Żadnego szacunku! -Wybuchnął.
-Nie będziecie mi mówić do mam robić! -Krzyknęłam, patrząc w jego zielone oczy. Kątem okna, dojrzałam jak wymieniona przedtem trójka, nam się przygląda. Zignorowałam to, i ruszyłam do przodu. Niestety, nie udało mi się to, ponieważ chłopak złapał mnie za przed ramię mocno. Odwróciłam się z mocnym tupnięciem
-CZEGO TY CHCESZ?! -Krzyknęłam. Chłopak popatrzył na mnie zdumiony
-Uspokój się! Tu są ludzie ty debilko! -Powiedział zniechęcony. Parsknęłam cicho, i wyrwałam się z uścisku chłopaka. Rozglądnęłam się. Nikogo wokół nas nie było, oprócz dzieciaka, który wyglądał na zniechęconego, oraz pary, która przyglądała mi się bacznie. Odwróciłam się na pięcie, i popędziłam szybko w stronę miasta. Oczywiście Grell puścił się w pogoń za mną. Byłam znacznie szybsza, niż podczas mojego "życia", więc była to niezła zabawa. Po chwili dotarłam do jakiegoś lasu. W końcu zatrzymałam się. Chłopak, nie widząc tego, wpadł na mnie, co spowodowało przewrócenie się na drzewa.
-Ała...! -Powiedziałam, zrzucając z siebie chłopaka. Otrzepałam się szybko
-Nawet nie waż się, uciekać...! -powiedział, szybko się podnosząc. Parsknęłam cicho, i odwróciłam się na pięcie. Nie miałam ochoty go słuchać. Pobiegłam żwawym krokiem w stronę Londynu
Biegłam przez ulice, z uśmiechem na twarzy. Wymijałam ludzi zwinnie. Za sobą jednak, słyszałam krzyki Grella
-Ej! Midari! Stój że!!! -Krzyczał. Zaśmiałam się odwracając głowę
-Pocałuj mnie w tyłek! -Krzyknęłam, przyspieszając. Ani się obejrzałam, byliśmy obok centrali. Zatrzymałam się zdziwiona. Nie chciałam tam iść, ale nie miałam wyboru. Z parsknięciem, weszłam przez białe drzwi. Ignorując Grella, podreptałam do swojego pokoju, i zamknęłam mu drzwi przed nosem, po czym walnęłam się na łóżko...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz