Witajcie ! Chciałam wam powiedzieć, że to moje pierwsze 'poważne' opowiadanie. Więc chciałabym was prosić o pisanie sugestii typu: Co mam poprawić ? Będę bardzo wdzięczna. Miłego czytania !
Z dala patrzyłam na ogromy budynek.Była to tak zwana "Rezydencja psa królowej".
Właścicielem tego pięknego terenu jest 13-letni Hrabia Phantomhive.
Mimo młodego wieku przeżył bardzo dużo ciężkich chwil, które wpłynęły na jego światopogląd i nastawienie do ludzi.
Około godziny 22.00 wszystkie światła zgasły, lecz można było dostrzec małe światełko, które przemieszczało się wzdłuż korytarzy. Jednak po chwili zgasło jak cała reszta. Jedyne co mogłam usłyszeć to szelest liści i wiatr, który był dziś bardzo porywisty.Powoli zaczęłam wychylać się zza krzaków. Ostrożnie podeszłam do jednego z okien, aby sprawdzić czy na pewno wszyscy śpią. Nikogo nie było. Powoli podeszłam do drzwi. Przekręciłam lekko klamkę, aby sprawdzić czy, aby na pewno są zamknięte. Oczywiście były, bo kto zostawił by drzwi otwarte gdyby wiedział, że w środku jest tyle skarbów?
Wyjęłam wsuwkę z moich włosów i zaczęłam się włamywać. Nie było to łatwe, ale po dłuższej chwili udało mi się je otworzyć. Przy otwieraniu drzwi wydały z siebie charakterystyczny zgrzyt. Zignorowałam to i powoli je zamknęłam. Najwidoczniej nikt tego nie słyszał, albo chociaż udawał, że nie słyszał. Mniejsza...
Powoli zaczęłam wchodzić po schodach. Przede mną ujrzałam długi i ciemny korytarz. Po obu stronach było bardzo dużo pokoi, ale weszłam do tego jednego na, którym mi tak bardzo zależało. Powoli otworzyłam drzwi. Ciemny pokój rozświetlał blask księżyca, który wydobywał się z szczeliny zasłon. Blask padał na małego chłopca, który spokojnie sobie spał.
To właśnie był mój cel. Dla wielu ludzi, mały rozpieszczony chłopczyk, ale dla demonów był to prawdziwy skarb. Może nie koniecznie on, ale jego dusza. Dusza, której nic nie brakowało, była wręcz doskonała. Nachyliłam się nad chłopcem i używając moich czarnych, długich pazurów nacięłam mu policzek, aby spróbować jego krwi. Była doskonała, a jeśli jego krew ma taki smak to co dopiero dusza. Młody Hrabia otworzył swe duże oczy i popatrzył na mnie z przerażeniem. Zasłoniłam mu usta ręką tak, aby nie mógł krzyczeć. Patrzyłam na niego moimi czerwonymi oczyma tak, aby uchwycić kontakt wzrokowy. Gdy w końcu to się udało chłopiec zaczął powoli zamykać oczy.
Zbliżyłam moją twarz do jego, aby odebrać mu duszę. Moje kruczoczarne włosy opadały na jego twarz, a me oczy świeciły na krwistoczerwony kolor.
Nagle poczułam coś na moim gardle. Było to ostrze . Próbowałam się wyrwać z ucisku, lecz napastnik był dużo silniejszy ode mnie. Osoba, która mnie trzymała rzuciła mną w skutek czego wylądowałam na ziemi. Spojrzałam w górę nade mną stał lokaj owego Hrabiego. Mężczyzna położył stopę na mojej klatce piersiowej. Nagle Hrabia wstał z łóżka i stanął obok lokaja.
- Co z nią robimy Sebastianie ? - zapytał z uśmiechem. Popatrzył na niego, ale po chwili jego wzrok utkwił na mnie.
- Jak na demona jest bardzo słaba. Zajmę się nią. - powiedział lokaj patrząc na mnie z obrzydzeniem.
-Rób jak uważasz. - powiedział chłopak wracając do łóżka.
Tak zwany Sebastian przewiesił mnie przez ramię i poszedł w stronę drzwi. Szedł przez różne kręte korytarze. Ciągle próbowałam się wyrwać, jednakże było to bezsensowne. W końcu dotarł do dużych drzwi. Otworzył je wrzucając mnie do środka.
Wszedł do pomieszczenia, a drzwi zamknął na klucz.
- Jedynym, który ma prawo do duszy panicz jestem ja. - Powiedział patrząc na mnie znudzony. - Odczuwał obrzydzenie do takich jak ty. Nie powinnaś zwać się demonem. Jesteś po prostu marną jego imitacją. - powiedział wyciągając pistolet, a następnie kierując go na mnie.
- Śmierć będzie dla mnie zbawieniem - Powiedziałam po chwili ciszy uśmiechając się. Powoli się podniosłam - W porównaniu do głodu na, który jestem skazana, chociaż i tak pewnie demon taki jak ty nie zrozumie.
Chwyciłam dłoń Lokaja w, której trzymał pistolet i powoli przyłożyłam sobie go do piersi.
-Strzelaj - wyszeptałam patrząc się w oczy lokaja. - Zakończ mój marny żywot.
Lokaj już trzymał palec na spuście. Powoli zamknęłam oczy i pogodziłam się z swoim losem.
- Nie. - Rzekł - Wyobraź sobie, że wiem co czujesz. Nawet za dobrze. - wziął głęboki wdech -
Pomogę ci, ale to tylko dla tego, że byłem kiedyś na twoim miejscu. Widzę w tobie samego siebie.
Wzrok demona utkwił na mnie.
- Przyznaj się, że chcesz mnie wykorzystać. Chcesz, abym tylko ułatwiła Ci twoją pracę - Odparłam - Alee.... Mogę się zgodzić, jeśli jako uda Ci się zaspokoić mój głód.
- Powinnaś mi dziękować. Nie wszystkie demony są takie łaskawe jak ja, ale możemy pójść na taki układ. - Powiedział z dziwnym uśmiechem
~Shiro
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz